staphre blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 9.2002

    …jest we wtorek. Wczoraj kończyłam praktyki :) a dziś spotkałam na basenie jednego z uczniów z Ib. Poszliśmy razem na zjeżdżalnię :) Zabawnie było.

    Robiłam sobie test na Britney. W zyciu bym nie wpadła, że moge być „stronger” BS. No ale. Ciekawe jak bym wyglądała w tym czyms czarnym co ma na teledysku. I, hehe, z krzesłem :)

    U pOdLaka.
    I naprawdę mi się spodobało.
    I w życiu bym nie pomyślała, że mogę być obrazowana przez taką oto … jak to nazwać… Zresztą, po co za dużo gadać, skoro ja to

    I'm Destiny!

    Kto by pomyślał. Trochę mnie to usilnia.

    najpierw do marianki: skończyłam zarażanie się od licealistów. Do odwołania :) Ale żebyś widziała co siedzi w 4b w pierwszej ławce… kobieto…
    Potem znowu do marianki. Od dziś drę się tak głośno jak moge do Ciebie 100 lat. Może za jakiś czas usłyszysz. Jak ci się blok zatrzęsie. :P

    A poza tym… katar leczony i nieleczony, 7dni, nie ma zmiłuj. Dziś się grono pedagogiczne zainteresowało moim kolczykiem w nosie.
    A wczoraj załamana na pół zadzwoniłam do Iki. I co? (zeby nie było, że ktoś wiedział wcześniej a inni nie). Chyba znowu gdzieś pojadę…
    Ludzie, ja mam magisterkę pisać nie po świecie się szlajać :) ale jakoś mnie to nie przeszkadza. Byłam wiosną i latem, mogę i jesienią tam i ówdzie pojechać hehehe.

    Jutro pisze pracę klasową czwarta genialna. I tak mnie nie lubią więc się wysiliłam na łatwe zadania.
    I równanie Schroedingera na celujący :P

    Sama sobie muszę przypomnieć.

    choram…

    4 komentarzy

    na katar/ początek grypy/ cośtam.
    I nawet podejrzewam od kogo się zaraziłam. Ale jak napiszę to sobie zaraz co poniektórzy dorobią teorię jak to się stało. Więc nie tak.
    Wkurza mnie to bo tylko nos mam zatkany do uszu prawie i bankrutuję na chusteczki higieniczne bo materiałowych nie lubię.
    Ale zamarudziłam.

    Jak się zmusić do nieyobrażania sobie fajnych rzeczy co nigdy realne nie będą? he?

    Nie zwariować.
    Nie czuć bezsilności.
    Przestać pisać pesymistyczne rzeczy.
    Nie robic 4b takich nudnych lekcji jak ostatnio. Jak dzisiaj.
    Nie załamywać się, że 1a dostała 17 dopów i laków ze sprawdzianu.
    Nie stresować się.
    I dawać siłę wszystkim a zwłaszcza tym, którym jej brakuje.

    Nie zwariować.

    podobno co nie zabije to wzmocni. Zatem, wzmacniajmy się po dzisiejszym.
    I tak nie na mnie spadnie jutro ranna awantura. I tak nie ja mam świadomość, że życie się gdzieś spaprało.
    Ja mam tylko świadomość, że życie jest zawsze popaprane, najbardziej w dzieciństwie a potem jakoś się człowiek uczy z nim żyć.
    Jak to ze śmiertelną chorobą ;)

    Czyli nie mam rozmyślań.
    Znaczy mam. Jakie zadania można dać licealistom coby nie wyjść na wredną i coby pani nie uważała, że mają za dobrze.
    A w sprawach życiowych jestem bezmóżdżem.
    „Czasem bywa tak, czasem bywa tak, caasem bywa tak”…

    Macy przestała dla mnie śpiewać. Dolores też nie o mnie.
    Aż mam ochotę powiedzieć” egh

    Już myślałam, że znowu nie ma piosenki, która na mnie działa.
    A jednak. Na winampie z Aasiulki płyt zamontowałam sobie „Kocham cię jak Irlandię”
    I zaczęłam się zastanawiać, kiedy dojdę do wniosku, że miłość jest najważniejsza.

    Po pierwsze – śnił mi się kolega z liceum.
    Po drugie – Zając pomylił numery i zadzwonił do mnie.
    Po trzecie – Beavis się zaręczył.
    Po czwarte – Jarek wrócił.

    A w ogóle to Mateusz śnił mi się w konwencji Harry’ego Pottera, Zając przeprosił i tyle pogadaliśmy, u Beavisa się zanosiło i życzę mu jak najlepiej a Jarek był w Londynie z Meliną i Martą (mam pisać [sic!]? Pewnie nie, ale za nimi nie trafisz).
    Dodatkowo Ika wstawiała się w knajpie z panem Jackiem.
    Czyli zasadniczo wszystko się działo dziwnie z moim udziałem. Znaczy pośrednio.


    • RSS