staphre blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 11.2002

    tata i ja

    2 komentarzy

    Mojemu ojcu coś się stało. Pojkechał popracować do Kielc i wraca zupełnie inny człowiek. Może mu tam cos na głowę spadło, ale jeśli tak to niech mu zlatuje jak najcześciej.
    Dziś wracamy razem do domu. Zajedzie po mnie na uczelnię („bo co się będziesz, córcia, tłuc przez miasto”), pojedziemy do mieszkania („po co masz wozić ten plecor od rana”)…
    Niech mu spada jak najczęsciej.

    Co nie przeszkadza w udawaniu, ze jak najbardziej jest.

    Czy ktoś może mi powiedzieć, jak choć trochę z łaski swojej zechcieć utracić niezależność.

    you’ve got to express what is taboo in you
    and share your freak with the rest of us
    cause it’s a beautiful thang

    this is my sexual revolution

    [Macy Gray]

    McBealism

    1 komentarz
    „Jestem szczęśliwa.
    Nie jestem na to przygotowana.”

    …miałam pomysł na notkę i mi uciekła właśnie.

    Wiem. Znaczy to jeszcze nie to, ale i tak. Ostnio jechałam pociągiem z byłą dziewczyną mojego najlepszego kumpla. I rozmawiałysmy o nim. Nie „OBGADYWAŁYŚMY”, rozmawiałyśmy. Ona mowiła ja słuchałam.
    Trzy wnioski, trzy zmienione zdanai.
    O niej – na wyrozumialsze.
    O tym między nimi – że dobrze znać dwie strony.
    I o nim – że mam szczęście przyjaźnić się z najepszym facetem na świecie.

    Bo tego nie wiedziałam.

    Jestem jeżem. Kłuję. Zawsze, gdy tylko bierze się mnie na ręce. Gdy próbuje się mnie wygrzebać spod liści. Gdy chce się mnie udomowić.

    Staram się go nie pokłuć.

    Bardzo.

    Historia jest krótka. Jak mnie wczoraj odprowadzał do domu zdawał się bardzo intensywnie myśleć. Normalnie jakby się do jeża zabierał a nie do „trochę kłującej”, jak to określiła Ika, dziewczynki. Zatem się zapytałam o czym tak myśli. Wymęczyłm, ze o tym, co chce zrobić tylko nie wie, czy mu wolno.

    .
    .
    .

    No a jak mnie już pocałował to się uczciwie zapytałam, czy wie w co się pakuje.

    Stwierdził, że wie.

    Forrest Gump mówił, przynajmniej w filmie, że czasami po prostu brakuje kamieni.
    Ale mówił też, że życie jest jak pudełko czekoladek.
    Co do czekoladek – miał święta rację.
    Co do kamieni – czasami co prawda nie tylko ich brakuje, ale czasami całe szczęście że ich za wiele nie ma.

    Czego mi ostatnio brakuje? Mam nadzieję, że nie poczucie humoru. Ono zawsze wszystko tak ładnie wyjaśnia.

    Usłyszałam kiedyś zdanie, które ponoć powinno być najważniejszym zdaniem, ujmującym wszystko i zawsze się sprawdzającym. Brzmi: to też minie. I coś w tym jest. Chyba pewien rodzaj stoicyzmu.
    Jest jeszcze drugie, które staram się stosować i jestem oskarżana o perfekcjonizm. Albo robisz cos dobrze albo nie rób tego wcale.
    Z tym że jest problem z definicją „dobrze”. Ja jątłumaczę: najlepiej jak potrafisz. Inaczej szkoda sobie zawracać głowy.
    I czy macie pojęcie jakie to jest trudne:)?

    Ważne jest seminarium na cieczach. Ale tylko dlatego, że wszystko należy robić albo dobrze albo wcale i jak już się chodzi na monograf to albo sie staram albo sobie daruję.

    Ważny jest egzamin z angielskiego w styczniu bo albo otworzy droge albo nie…
    I ważni są „krewni i znajomi królika”.
    I ważne są korepetycje.
    I ważne jest, ze sie robie pracoholikiem. Że wracam wczoraj do domu o 17 a dziewczyny zdziwione ze dlaczego tak strasznie wcześnie….
    I najważniejsze jest, ze doba na 24 godziny. I gdzieś w nich musi się zmieścić… no właśnie… to czego nie umiem nazwać. Ale na co nie mam czasu a mieć chyba powinnam.
    BOŻE TO STRASZNE NIE MAM CZASU BY SIE SPOTKAĆ Z KIMŚ, KTO MNIE LUBI.


    • RSS