staphre blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 1.2003

    Chcę, żeby domem był mój cały świat
    Chcę by tak było
    Wszędzie granice ja przekroczyć ich
    Wciąż nie mam siły
    Chcę, żeby rzeka, która płynie tu
    Nie umierała
    Trzeba nad rzeką

    Ja jestem wolny, mam swoje zdanie
    To czego pragnę, to świat bez granic

    Każdy człowiek powinien
    Mieć swój dom na rozstaju dróg
    Miejsce, w które się wraca
    Ze świata
    Gdzie spóźniony wędrowiec
    Mógłby wreszcie odpocząć
    Po latach

    Wiersz. Film. Książkę.

    Znowu, coraz silniej. Gada coś do mnie w głowie. To nie schizofrenia. To natchnienie. Zawsze mam tak jak mam coś napisać… narasta…

    A potem coś piszę. Albo rysuję. Albo tworzę kartki lub listy, papaterie lub ramki…

    A potem marzę o zrobieniu kiedyś filmu… I jak mowię o tym babci to pyta, czemu konieczne chcę być aktorką ;).

    Mam kolegę. Znamy się od mojej 6. klasy czyli, wierzcie, BARDZO długo.
    I kolega przypadkiem kiedyś doszedł do wniosku, że mnie lubi. No miło z jego strony.
    Potem doszedł do wniosku, że może mnie angażować gdy ma problemy i zawirowania. No może, każdy ma takie prawo.
    Kiedy indziej postanowił nie rozpoznawać mnie na ulicy. Ależ jego wolna wola, mnie nie ziębi ani nie grzeje.
    W międzyczasie wymysliło mu się, że jestem jego ideałem. Nie rozumiem tego, ale niech mu będzie.
    Przedwczoraj stwierdził, że mnie kocha. Staram się być odpowiedzialna za uczucia, które budzę.
    Zapytany czego oczekuje ode mnie w związku z tym, stwierdził, że ano niczego a ja nie rozumiem co chciał mi powiedzieć.

    No to zapytam, co chce powiedzieć człowiek, który wysyła smsa „I LOVE YOU”????

    gretpolka

    5 komentarzy

    Jak czytam to myślę. Jak czytam jakąś ksiązkę to w chwili jej zamknięcia mózg zaczyna produkować własną. Idę a mysli do mnie gadają. O marzeniach. O latarni morskiej. O Wojtku. O egzaminach. O nieodpowiedzialności. O przeznaczeniu i zgodzie na nie. O walczeniu i jego nieuprawianiu. O stosunku takim a nie innym. O błocie na własnych butach.

    Jak powiedzieć po łacinie: Czytam więc myślę? Lire ergo cogito?

    Zaczynam się zastanawiać głęboko nad własnym systemem wartości.
    Nie przewartościowuje się.

    Kupiłam sobie na ten rok taki sam kalendarz jak na trzy ostatnie. Z edycji św. Pawła, z cytatami. I wiecie co? Sporo jest na ten rok o wytrwałości (a juz ostatnio miałam ochote rezygnować), o spokoju (a ja się denerwowałam) i o troskach, które kładą się cieniem gdy się je roztrząsa (a ja wyolbrzymiam problemy).

    No i jest troche o miłości, ale tych nie trakuję nigdy personalnie :P.

    Mój chłopak jest geniuszem. Takim uwybitnionym studentem, takim ze specjalnym układem studiów, takim z szóstkami w indeksie i dodatkowymi zajęciami dla licealistów.

    I cieszę się, że „prowadzam się” z mądrym człowiekiem.

    I właśnie doszłam do wniosku, że nie mam prawa narzekać na to, na co jeszcze przed chwilą miałam ochotę ponarzekać. Bo nie ma dla mnie często gęsto czasu.
    Ale wiem, że się stara. he,he. Wierzę w to przynajmniej.

    Czyli dół.
    Wkurzający, bo ten z łączących w sobie lenistwo, lipną sytuację (patrz dwie notki niżej) i jeszcze parę rzeczy.
    nie wiem czego chcę.
    A w moim wieku to już trochę przegięcie, nie sądzicie.

    Myślę sobie, że
    Ta zima kiedyś musi minąć
    Zazieleni się
    Urośnie kilka drzew
    Niedojedzony chleb
    W ustach zdąży się rozpłynąć
    A niedopity rum
    Rozgrzeje jeszcze krew.

    Zimny poniedziałek
    Gorącą stanie się niedzielą
    To co nie pozmywane
    Samo zmyje się
    Nieśmiały dotąd głos
    Odezwie się jak dzwon w kościele
    A tego czego mało
    Nie będzie wcale mniej…

    Choć mało rozumiem
    A dzwony fałszywe
    Coś mówi mi, że
    Jeszcze wszystko będzie możliwe

    Nim stanie się tak
    Jak gdyby nigdy nic nie było
    Nim stanie się tak
    JAK GDYBY NIGDY NIC


    • RSS