staphre blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 7.2003

    Był taki moment w naszym życiu, kiedy moja głowa sięgała do jego barku. Moje oczy zatrzymywały się na wysokości mojego ramienia i uśmiechały się razem z moimi ustami, gdy cokolwiek mówił. Wracaliśmy wtedy razem z angielskiego a za nami ciągnął się mój, ośmioletni wówczas, brat. Rozmawialiśmy o czymś bezwzględnie ważnym, idąc naprawdę pomału. Pomyślałam, że całkiem fajny z niego kolega. On zaś, prawie w tej samej chwili uznał mnie za niezłą koleżankę.
    Nigdy potem moja głowa nie sięgała wyżej, nigdy też moje oczy, gdy patrzyłam przed siebie, nie zatrzymywały się na jego ramieniu.
    Nigdy nie przestałam na niego patrzeć tymi samymi oczami. Tak, by widzieć tylko to, co mógł mi zaofiarować, tak, by widzieć go przez pryzmat swoich odczuć i wrażeń, swoich uczuć i przemyśleń.
    I nigdy nie pomyślałam o nim źle. Mimo, że świat się układał naprawdę różnie a chodniki szły naprawdę daleko od siebie.
    Teraz sobie myślę, że chyba go kochałam, tak platonicznie. I też się boję, że to może sytuacja wymusza we mnie takie odczucia. Przyznam, podkochiwałam się w nim w liceum. Ale nic nieładnego w tym uczuciu nie było. Może, gdybym nie zostawiła uwierzenia w siebie aż do czasu studiów, może gdyby nie był taki nieśmiały, może gdybym nie była tak potwornie dumna, bojaźliwa i opanowana, może dowiedzielibyśmy się o sobie rzeczy, których wówczas nie wiedział jeszcze o nas nikt.
    Jednak, od tej chwili, gdy po raz pierwszy zobaczyłam w nim kolegę przez całe moje życie nie widziałam nikogo więcej.
    Niech, więc, jej już mi będzie, że się we nim kochałam, skoro tak mi łatwiej tłumaczyć wszystko, co się we mnie wywołało.
    Wtedy, po ciemku, półprzymkniętymi oczami przez marcową, wilgotną pogodę, mądrością swoich lat dziesięciu zobaczyłam w nim kolegę.
    I nigdy nie widziałam w nim nikogo innego.
    Tylko chłopaka, z którym chodziłam czasami po jednym chodniku.
    Bez względu na to, co zobaczę i usłyszę zawsze mogę odwołać się do tej myśli. Bez względu na to, czego dotknę, zawsze będę mogła popatrzeć na ten równoległy chodnik, po którym sunął, lekko zgarbiony. Może i nabiję sobie guza o chmurę. Ale i tak odwrócę się i popatrzę w jego stronę.
    Zmrużę oczy i na pewno się nimi uśmiechnę. Oduśmiechnie się do mnie. I żadne z nas nie będzie musiało samo maszerować ulicą.

    Wszystkiego najlepszego, Mateusz. Gdziekolwiek się tam szlajasz w niebie.
    Bo jak cię znam, to się na pewno szlajasz.

    Więc albo coś dziś zmaluję albo padnę spać nieszczęśliwa.

    Niech mnie ktoś zabierze teraz na spacer.

    Niech przegada ze mną całą noc.

    Niech mnie pocałuje nie raz i nie dwa.

    A jutro uzna, że nic się nie stało.

    Taka noc.

    No mam takie noce.

    Co drugi dzień okradam ogródek babci z lilijek. Ma takie ładne i tyle kolorów. I co drugi dzień taką jedną zanoszę Mateuszowi.
    Możesz
    Albo wcale
    Tutaj
    Ewentualnie nie
    Usiąść
    Słuchać
    Zostać.

    I piszę, piszę dla siebie o nim. Jeszcze trochę. Jeszcze chwilę. Muszę.

    Możesz
    Albowiem
    Trzeba
    Ewakuować
    Uciekające
    Szczęście
    Zzatracenia

    Nie wiem, czy powinnam. Ale muszę.

    Albowiem
    Nie
    Istnieję
    Alternatywnie

    Maciej się żeni. Zawiadomienie przysłał.
    Agnieszka wychodziła za mąż w sobotę.
    Ala bierze ślub w moje urodziny.
    Jeszcze się Beavis z zamiarem nosił.

    Albo ja jestem nienormalna, albo chyba za późno dojrzewam.
    Dlaczego mam tak cholernie wrażenie, że jeszcze mam czas?

    Ojciec poszedł w cug.

    Przed moją obroną Kamyk napisała do Muzycznej Poczty UKF i poprosiła o tę piosenkę.
    Była.
    Się obroniłam.

    Przed obroną Wiolika ja napisałam do Muzycznej Poczty UKF i poprosiłam o tę piosenkę.
    Była.
    Się Wiolik obronił.
    To jest tak trochę nasza piosenka.

    ROBBIE WILLIAMS

    Come Undone

    So unimpressed but so in awe
    Such a saint but such a whore
    So self aware so full of shit
    So indecisive so adamant

    I’m contemplating thinking about thinking
    It’s overrated just get another drink and
    Watch me come undone

    (come undone)
    They’re selling razor blades and mirrors in the street
    (come undone)
    I pray that when I’m coming down you’ll be asleep
    (come undone)
    If I ever hurt you your revenge will be so sweet
    Because I’m scum, and I’m your son,
    I come undone
    I come undone

    So rock and roll, so corporate suit
    So damn ugly, so damn cute
    So well-trained, so animal
    So need your love, so fuck you all

    I’m not scared of dying
    I just don’t want to
    If I┤d stop lying I’d just disappoint you
    I come undone

    (come undone)
    They’re selling razor blades and mirrors in the street
    (come undone)
    I pray that when I’m coming down you’ll be asleep
    (come undone)
    If I ever hurt you your revenge will be so sweet
    Because I’m scum, and I’m your son,
    I come undone

    So write another ballad
    Mix it on a Wednesday
    Sell it on a Thursday
    Buy a yacht by Sunday
    It’s a love song
    A love song

    Do another interview
    Sing a bunch of lies
    Tell about celebrities that I despise
    And sing love songs
    We sing love songs
    So sincere

    So sincere

    (come undone)
    They’re selling razor blades and mirrors in the street
    (come undone)
    I pray that when I’m coming down you’ll be asleep
    (come undone)
    A young pretender and my crowds above can see
    I come undone
    I am scum
    Love your son
    You gotta love your son
    You gotta love your son
    You gotta love your son
    Love your son
    I am scum
    I am scum
    I am scum
    fade

    Agnieszce i Andrzejowi
    Wszystko, czym jesteś musi być w niej
    Każdy mijany uśmiech czy dzień
    Wszystko, co kochasz musi być nią
    Radość i blizny, szczęście i zło.
    Bo tak się właśnie zaplata
    Warkoczyki wieczności
    Bo tak się właśnie płonie
    W imię niepoprawności
    Odwagi wołać nie musi
    Bo sama jest niądo końca
    Miłości się nie wybiera
    To Księżyc, co świeci bez słońca.
    Wszystko, czym jesteś musi być w nim
    Każda miniona noc, mgła czy dym
    Wszystko pokochasz, lecz musi być on
    Droga i parkin, talerz i dom
    Bo tak się właśnie wygniata
    Ciasto nieskończoności
    Bo tak się właśnie uśmiecha
    W imię nierozważności
    Słowami gardzić nie będzie
    Bo najważniejsze usłyszał
    Miłości jest wtedy najbardziej
    Gdy wiatr i morze przycisza.
    To, czym będziecie musi być w was,
    Każda sekunda, gdy tworzy czas
    To, co kochacie to właśnie wy
    By sobie samym kształtować sny.

    Marianka się obroniła, dziecko genialne.

    Ostanie dwa dni może mało miałam czasu do rozmyślań, niemniej jednak, gdyby ktos mi mógł powiedzieć, ja kto jest, ze niektórzy wydają ci się płytcy i już, inni pusci i koniec i czy to w ogole tak wolno myślec o ludziach poza tym, że oczywiście że nie.

    I skąd mamy my wiedzieć, jacy jesteśmy?

    Close your eyes
    Close your eyes
    Breathe the air out there
    We are free, we can be wide open

    For you open my eyes
    To the beauty I see
    We will pray, we will stay
    Wide open

    Don’t analyse
    Don’t analyse
    Don’t go that way
    Don’t live that way
    That would paralyse your evolution

    Don’t analyse
    Don’t analyse
    Don’t go that way
    Don’t live that way
    That would paralyse your evolution

    La la la
    This greatest moment
    La la la
    The strangest day
    La la la
    The greatest love of them all

    La la la
    This greatest moment
    La la la
    The strangest day
    La la la
    The greatest love of them all

    Close your eyes
    Close your eyes
    Breathe the air out there
    Fantasize, fantasize
    We are open

    For you open my eyes
    To the beauty I see
    We will pray, we will stay
    Together

    La la la
    This greatest moment
    La la la
    The strangest day
    La la la
    The greatest love of them all

    La la la
    This greatest moment
    La la la
    The strangest day
    La la la
    The greatest love of them all

    La la la la la la la la
    La la la la la la la la

    „Bywa, że jedno tylko słowo
    Największe w życiu ma znaczenie,
    Bywa zamroczysz się, zapomnisz…”

    Dziś w nocy usłyszałam – przeczytałam najpiękniejszy komplement w życiu.

    • RSS