staphre blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 12.2004

    Za oknem niebieskie iskierki na świerku, za ścianą brat ogląda telewizję, przy klawiaturze kubek z mleczem a w nim łaciate, internet mega wolny, klawiatura zawsze rozpoznająca kombinacje altu z „a”, „e”, „o” i innymi takimi, pościel w dziewczynki, miś True dziwnie zagubioniy, małpka PeeWee w ogóle nie wiedząca o co chodzi za to Flejtuś dumny na moim łóżeczku. Żółte ściany, stary kufer, kominek, jakiś kocur bezimienny w białych skarpetkach, znajomi dzwoniący od tak sobie, pani w telewizorze mówiąca po polsku, program na stole, lodówka z kiełbaską i twarożkiem i jogurcikami i serkiem żółtym morskim.
    No dom, bez najmniejszych wątpliwości.

    Staphrowo to mi się śnił *c. Wiem, że to nie Brad Pitt czy coś takiego, ale powiedzmy, że osoba znana, więc obowiązuje inna miarka, niż gdyby mi się śnił na przykład kolega, co mieszka w akademiku obok. Zastanawiałam się skąd, jak i po co. I, jako że lans jest wszechobecny a kumple są wszędzie – dochodzę do wniosku, że nie powinnambyła usuwać linka do gagugadu. Bo to na pewno było przesłanie od podświadomości.
    Nie że *c, tak samo jak Sven Hannawald i Johnny Depp ma w nosie co o nim myślę i jak oraz gdzie go linkuję, niemniej skoro postanowił mi się przyśnić, postanowiłam ten fakt zzerojedynkować. Choćby dlatego, że sen był fajny a sam *c jawił się jako osoba podejrzanie pozytywna. Hm…

    Wiedziona zaś potrzebą lansu i dzielenia się spostrzeżeniami o świecie zapodaję rozmowę z cyklu: „Kto pyta nie błądzi”, która o wczesnych godzinach nowofunlandzkich toczyła się mniej więcej tak [mniej więcej == polskich znaków jako osiołek polskiego inernetu na gg nie mam]:

    staphre (10:18)

    http://naszym-zdaniem.blog.pl/archiwum/index.php?nid=8548749

    Kamyk (10:18)
    no…
    Kamyk (10:19)
    podoba mi się kategoria: stopień pokemonizacji?
    Kamyk (10:19)
    co to?
    Kamyk (10:19)
    czy jest żołte?
    Kamyk (10:19)
    czy po japońsku?
    Kamyk (10:19)
    czy proste i głupie?
    staphre (10:19)
    no własnie nie wiem
    Kamyk (10:20)
    czy określa zasób słow pikachu?

    Śnieg powoli zamienia się w szarą papkę co sprawia, że St. John’s z najbardziej zapadanego miasta świata przeobraża się w najbardziej popielate, choć osobiście twierdzę, że zwolennicy tej teorii powinni najpierw zobaczyć Warszawę.
    Co prawda sypiam źle, ale tydzień dni ma siedem, wielka bluza daje poczucie, że wszystko jest oswojone a – co najważniejsze – mój vol. II ma już osiem legalnych stron takiego prawdziwego rozdziału. I nawet zaczyna conieco pracę naukową przypominać.
    Conieco. Żeby nie było, że nie mam poczucia własnej wartości.

    A jak przyprószy, obieli, przysypie, a jak przymrozi tak, że żadną miarą się nie chce wyłazić spod kołdry bo się człowiek boi, że temperatura nosa stanie się temperaturą całego ciałą (śpię przy otwartym oknie, idzie się zasuszyć inaczej przy elektrycznym ogrzewaniu), a jak się rano człowiek zastanawia czemu wyprał tylko cienkie rajtuzy (uwielbiam to słowo, zaraz mi się przypominają te co zawsze spadały i się przedzierały namiętnie na kolanach) to w końcu wiem, że jest zima. A zima w najbardziej zapadanym mieście świata na ogół odznacza się opadami czegoś innego niż deszczu.
    I co z tego, że wiatr wieje, kilkanaście raportów do ocenienia, ja przez ulicę do szkoły szłam w rękawiczkach i szaliku o kurtce nie wspominając a książki o nanotechnologiach po weekendzie ledwie przejrzane. Na ścianie kartka od Agnieszki, obok klawiatury kawa, na gg 12 dni do wylotu.
    Żyć nie umierać.


    Osioł pewny siebie
    Wół zarozumiały
    Bóg się nie wstydzi,
    Bóg się nie wstydzi,
    Nie wstydzi, że jest taki mały”
    [x. Jan Twardowski]=center>

    Słucham i słucham i od razu jakoś cieplej i choć nadal ważne, że krzywo, licho i niezabardzo to jakoś z tym łatwiej.
    I nawet jeśli to tylko wrażenie to warto.


    • RSS