staphre blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 8.2005

    Jak to jest, że położenie punktu widzenia zależy od pozycji i miejsca siedzenia oraz od tego, czy się jeszcze siedzi, czy już może przyjęło się pozycję horyzontalną i ktoś – zupełnie przypadkiem przecież – cię przydepnął?

    Dziś notki NIE BĘDZIE.
    Ponieważ, jakby się przypadkiem pojawiła traktowałaby o tym, że w sumie czasami zamiast niektórych odpowiedzi, lepiej komuś od razu przytrzasnąć z laczka w twarz i po co się szczypać.
    Również mogłaby napomnieć, że ogólnie bardzo lubię jak się ze mną niczego nie uzgadnia i mówi mi o tym lub owym w ostatniej chwili co W OGÓLE nie sprawia, że się czuję jak dziewiętnaste koło w osiemnastokołowej ciężarówce, co nie dość że wszystkich kół nie zna i nie widzi, to jeszcze doskonale wie, że przyda się tylko, gdy coś będzie nie tak i jakieś inne koło zawiedzie.
    Przypadkiem mogłaby mówić o tym, że mam dwa rozgrzebane felietony co się nie chcą napisać, bo nie mogę pomysłu złożyć do kupy.
    Z rzeczy miłych mogłaby napomnieć również, że jeszcze mnie nie opuściło poczucie humoru choć chwilowo zakopało się pod ironią i miną numer siedem i w ogóle to o co chodzi.
    Dlatego też lepiej żeby tego, co tu jest NIE BYŁO.
    Niemniej wszyscy są offline i nie ma do kogo pogadać. No to taki skutek.

    Awansowałam.
    I w związku z tym zamiast służbowego pokoju w akademiku będę miała służbowe mieszkanie.
    Posadę mogę stracić jak wrócę pijana do akademika i padnę w korytarzu (co mi się nie zdarzyło jak żyję a żyję ćwierć wieku za dwa dni więc no) albo jak pobiję studenta (mam zerowy poziom agresji, nawet drzwiami nie trzaskam). Lub w podobnie drastycznym przypadku.
    Podobno coś mi tam jeszcze przysługuje w ramach tego awansu ale nawet nie wiem, bo gdy mi tylko powiedzieli, że mogę objąć pozycję PROKTORA (wiecie, taka profesor Mcgonagall dla Gryffindoru w Harrym) to wyobraziłam sobie jak golę nogi w łazience bez potrzeby przyjmowania nietypowych pozycji pod prysznicem i naprawdę nic do mnie nie doszło.
    Nic.

    Wiem, że od przyszłego poniedziałku golę nogi we własnej (!!) wannie.
    Dziekuję uprzejmie, wystarczy jak dla mnie.

    dzień 211

    2 komentarzy

    Tam gdzie jest oferta, tam jest i decyzja do podjęcia.

    Jak na pracoholika mam przypadłość nietypową.
    Nie lubię poniedziałku.
    Dziś miałam szczery pomysł zaspać, po prostu pozostać w łóżku aż do dziewiątej rano, nie podnosić się, nie podążać do łazienki piętro niżej (zady i walety mieszkania na męskim piętrze), nie zakładać innej odzieży niż pidżamka w kokardki, ogólnie sobie pospać, przyjść do pracy o dziesiątej i mieć wszystko w przysłowiowym nosie.
    Nie stało się.
    No bo jak na osobę nielubiącą poniedziałków mam bardzo nietypową przypadłość.
    Jestem pracoholikiem.

    W perspektywie obejrzanych ostatnio filmów i zahaczając pamięcią obrazy widziane w przeszłości dochodzę do wniosku, że się zakochałam.
    Znaczy, wczoraj po wyjściu z kina to byłam pewna, że się zakochałam, dziś, przy świetle dnia to może już tak nie od razu i nie natychmiast, niemniej niech tylko zapadnie zmrok i rzeczy się zaczną wyobrażać.
    Bo właśnie w wyobraźni się zakochałam.
    W wyobraźni Tima Burtona.
    Nic dziwnego, że Johnny nawet kobietę by dla niego zagrał.
    Ja bym zagrała nawet panią Gloop :)

    Tej, sierpień.
    Tej.

    cdn.


    • RSS