staphre blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 2.2007

    Dwa przemyślenia na dziś.
    Pierwsze jest inspirowane „Monologami Waginy” i jest po prostu cytatem.

    „Nie sądziłem, że waginy mogą mieć tyle do powiedzenia.”

    Drugie jest inspirowane obecną sytuacją i jest po prostu przemyśleniem

    Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że jeśli coś po ciebie naprawdę idzie, będzie miało w głębokim poważaniu czym się w danej chwili zajmujesz i czego oczekujesz i nie przejdzie obok z żadnego z tych powodów.

    Uwielbiam 14 lutego. Uwielbienie to pochodzi jeszcze z czasów, gdy w moim kraju obchodziło się tylko i wyłącznie Dzień Kobiet rajstopami w kolorze cielistym i goździkiem w kolorza różowym (ja jakoś pamiętam tylko otrzymane tulipany, nie żeby zaraz było ich tak wiele, ale pamiętam). Lubię 14 lutego. Wypada dokładnie pół roku po moich urodzinach, więc oficjalnie od tego dnia mam do następnych urodzin bliżej do urodzin. Co nadal mnie cieszy. Co oznacza, że nie mam problemu z tym, ile mam lat.
    CHOCHLIK TWIERDZI, ŻE MOŻE POWINNAM, ALE ZGODNIE Z TRADYCJĄ MAM JESZCZE TRZY LATA WIĘC NIE WIEM O CO MU CHODZI.
    Nawet się na tę okoliczność nie obijam w pracy (11:10am, piszę notkę na bloga zamiast analizować widma).

    Tak naprawdę poza wyjaśnieniem swojego bipolarnego stosunku do 14 lutego (żaden status randkowy nie zmienia faktu, że jest to święto okrutne i marketingowe) chciałam napisać o kobietach.
    Tych ważnych.
    niby mogłabym poczekać do Dnia Kobiet, ale trochę długo
    Bo tak mi się w życiu złożyło, że znam dużo wspaniałych kobiet. Różnych. Są wśród nich kobiety von Triera, są kobiety Almodovara, są kobiety Toma Tykwera, są pewnie i kobiety Kieślowskiego, Avneta, Curtisa. Są kobiety Jane Austen, Maud Montgomery i Fannie Flagg.
    I na bank jest przynajmniej jedna Mike’a Leigh.
    I te wszystkie kobiety, czy to niezależnie czy wspólnie, czy świadomie czy nieświadomie są dla siebie się nawzajem. Nawzajem się wspierają, krzyczą, łajają i solidarnie nie trzymają uraz, a gdy trzeba jednoczą się w niesamowitą grupę.
    Grupę, która uczy te młodsze kobiety dorastać i kształtować się i rozwijać. I mimo rozczarowań, niewielu dobrych męskich wzorów, mimo bólu, zaciskania zębów i zawsze posiadania planu B nie uprzedzać się, nie generalizować, nie zniechęcać, nie pozwolić się przesiąknąć cynizmem. Pokazuje jak być ostrożnym, jak się chronić, ale i dodaje odwagi, gdy czasami jedyny sposób by wiedzieć to zaryzykować porażkę.

    I wiecie, one wszystkie robią to z jakąś taką nieogarnioną godnością. Codziennie, kawałek po kawałku, sytuacja po sytuacji.
    I jasne, że przegrywają. Dają się ponieść, zranić, zwieść, czasami nawet upokorzyć.
    I jakoś wszystkie wstają. Z większą lub mniejszą pomocą. Kląc pod nosem i zaciskając zęby. Bądź po prostu otrzepując spódnice i układając na nowo włosy i rysując nieco grubsze kreski na powiekach.

    Każda jest inna. Każda inaczj wszystko układa i każda ma inne priorytety.
    Ale każda jedna jest dla mnie na swój sposób wzorem.
    I każdą jedną kocham.


    • RSS