staphre blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 2.2009

    Nie śpię.
    Nie powiem na co mam apetyt a na co nie mogę patrzeć.

    Trochę piszę trochę siedzę i oglądam stare odcinki Survivora.
    Nie śpię.
    Z pewnością na zakończenie tego etapu dorobię się pięknych bicepsów i – jak tak dalej pójdzie – doskonałych mięśni brzucha.

    Próbuję przełożyć całą energię w pracę doktorską ale umówmy się idzie mi średnio.

    Jezu no
    won’t kill me
    a whatever doesn’t kill you simply makes you … stranger.

    [o odczuciach z Oskarów i żółtych oczach krokodyla jak się wygrzebię]
    Coś czuję, że emocjonalnie kolejny miesiąc z rzędu PMS nie ma szans się zmieścić.

    Myślę, że dla mojego własnego dobra ktoś mi powinien cenzurować lektury.

    [cobym miast w miejscach publicznych czytała je nie wiem, pod kołdrą a nie np na siłowni jednocześnie zasuwając na body trecu]

    Ostatnio mamy na tapecie Ayn Rand i obiektywizm. Czytamy sobie wywód filozoficzny o obiektywizmie. Robi nam w istocie pranie mózgu i zaczynamy rozważać, czy nie spędziliśmy aby całego życia bezmyślnie.

    [wiemy, że nie, mama by nam nigdy nie pozwoliła]

    Niemniej zastanawiamy się.

    [Ciekawe czy moja mama zna Ayn Rand tak w ogóle. Chciałabym to wiedzieć.]

    I tak uważam, że zrobiłam postęp od lektury „I hope they serve beer in hell„. Normalnie wstyd, że posiadam i nawet nabiłam pieczątką od Kamy informację, że to moja książka.
    Mój profesor od francuskiego uważa, że powinnam kontynuować naukę języka jako że mam widoczny talent do języków obcych. Ja się pytam ile czasu będzie mnie przeznaczenie ścigać i czy następny na tapecie ma suahili czy może mandaryński bo widać kusi czym może.

    [oraz ile czasu można przeznaczenie zbywać]


    Ponadto bezmyślność działa mi na nerwy.

    Miałam również wczoraj gorszy dzień. Winię Ayn Rand ale ile można.

    Herbata licorice spice jest niedobra.

    Przeklnęłabym ale nie wypada.

    Idę po blueberry scone.

    [gorszy dzień mam również dzisiaj i jasno widać, gdzie to mam]

    ps. a jeszcze
    panie Woody Allen
    Ja WIEM, że nie mam równo pod sufitem.
    Niekoniecznie trzeba to tak w film. Choć sam film bdb, tak?

    Mówiła, że moje pierwsze świadome słowo to „hau” z palcem skierowanym w stronę Boksera. Opowiadała, że ze mną kilkunastomiesięczną szło się całkiem rozsądnie domówić w kwestiach jedzenia i łazienki oraz książek, które sobie życzę mieć czytane. Twierdziła, że byłam śliczna jako niemowlę i że z bycia nieuroczym podlotkiem się wyrasta. Nauczyła mnie, że wady są problemem tego, kogo natura nimi obdarzyła i nie ma co zadręczać całego świata swoją złością, złośliwością tudzież niecierpliwością.
    Pokazała mi do czego może doprowadzić czytanie i z premedytacją od niego uzależniła. Szyła mi dokładnie takie spódnice, o jakich marzyłam. Jak nikt umiała obudzić we mnie ambicję i cierpliwie tłumaczyła czym się różni stanowczość od uporu. Nie miałam bardziej szczerego i surowego konstruktywnego krytyka a jednocześnie kogoś komu bardziej zależałoby byśmy z bratem wyrośli na dobrych ludzi.

    Nikt chyba nie był z nas bardziej dumny i nikt się na nasz widok bardziej nie cieszył. Nikt się bardziej o nas nie martwił i nikt nas mądrzej nie rozpuszczał, rozsadniej nie bronił i odważnie nie uczył.

    Razem z dziadkiem kochali mnie i młodego bardziej niż mogliśmy
    kiedykolwiek pragnąć. Byli, mimo zawirowań historii i przesunieć
    rodzinnych, najprawdziwszymi z prawdziwych, Babcią i Dziadkiem z
    wielkich liter i jeszcze większych serc.

    Dziadek odszedł niespodziewanie, silny i zdrowy, wiele lat temu.

    Myślę, że  na nią czekał  przed niebiem, by nie musiała przez wszystko iść sama gdy przyjdzie jej czas. Choć jestem pewna, że mimo metra pięździesięciu i niebywale łagodnego usposobienia, domówiłaby się ze świętym Piotrem.
    I nie wiem czy smutniej mi, że już nigdy nie położy mi na głowie ręki tego samego kształtu co moja, spracowanej i nie do końca ostatnio sprawnej, która kiedyś nawlekała najcieńsze igły i sprawdzała jakość najdziwniejszych materiałów czy wzruszam się, że w końcu jest razem z dziadkiem, że znowu ma metr pięćdziesiąt i może chodzić tak szybko, jak przywykła.

    Babcia odeszła wczoraj.


    • RSS